Nigdy nie przepadałem za polskimi grami. Zawsze gdy włączałem jakąś grę polskiej produkcji to byłem od razu nastawiony, że po chwili ją wyłączę. Zwykle tak właśnie się działo, bo większość produkcji prezentowała bardzo niski poziom. Naprawdę ciężko było znaleźć dobrą grę wśród wielu tytułów zrobionych przez polaków. Czasami jednak zdarzały się produkcje godne uwagi.
Jedną z takich gier jest Mega Blast wyprodukowany przez LK Avalon w roku 1995. Nie był to żaden hit, gra nie zachwycała grafiką, dźwiękiem czy oryginalnym pomysłem. Mimo to uważam, że jest to świetna produkcja o ile u naszego boku siedzi przynajmniej jeden kolega czy brat (ewentualnie ktoś jeszcze ;D). Początkowo Mega Blast uważałem za bardzo beznadziejną, nudną grę, na którą szkoda marnować czas. Dopiero kilka lat temu, gdy mój kolega nabył swój pierwszy komputer (Pentium 90, 16 MB RAM i 1 MB vRAM). Akurat tak się złożyło, że kupił ten komputer ode mnie :D. Wcześniej grał on na PSX. Ode mnie miał też kilka gier, m.in. Duke Nukem 3D, Stunts (Recka za miesiąc :P) i właśnie Mega Blast. Tak się złożyło, że właśnie Mega Blastem zachwycał się najbardziej. Nie rozumiałem zupełnie co w nim takiego było, bo kiedy go instalowałem (heh, płytę CD-Action z pełną wersją tej gry mam do dzisiaj :P) to nie mogłem grać w to dłużej niż 10 minut. Odrzucała mnie grafika i dźwięk, a do tego wiało nudą. Moje zdanie zmieniło się całkowicie, kiedy to razem z zachwycającym się znajomym usiadłem do tej gry przy paczce chipsów. Również zacząłem się podniecać każdą chwilą spędzoną przy tej grze. Odłożyłem wtedy wszystkie Quake'i, Settlersy i inne perełki. Na moim dysku gościł tylko Mega Blast (i Windows 98 ofkoz :D). Gra szybko rozniosła się po innych moich znajomych, graliśmy w nią (mimo, iż miała już co najmniej z 10 lat), a później opowiadaliśmy sobie nawzajem różne rzeczy, jakie miały miejsce w grze. Pamiętam jak dziś, kiedy na lekcji w szkole jeden z kolegów zaczął się chwalić: "Zablokowałem dwóch graczy ze wszystkich stron!". Było to wielkie osiągnięcie (mi bynajmniej nigdy się to nie udało :)), jedynie leniwego gracza, który to gdzieś się zagapił można było tak zablokować.
Zaraz, zaraz. Co ja tu piszę?! Opowiadam już o takich czy innych rzeczach, a o samej grze ani słowa jeszcze nie powiedziałem. No to idzie tak... Mega Blast to nic innego jak klon znanego i sławnego Dyna Blastera (lub jak kto woli opisywanego w tym numerze Bombermana). Zasady te same, wcielamy się w postać, która jest zamknięta w labiryncie pełnym potworów. W kieszeniach ma niezliczoną ilość bomb, którymi to owe potworki może zabijać. Żeby nie był to jednak plagiat to zabijanie potworów nie jest naszym celem. Zabić mamy innych graczy, którzy to również w labiryncie są. Mogą to być gracze komputerowi, ale wtedy to każdy będzie narzekać na nudę. O wiele ciekawiej jest, kiedy gra się w trybie multi. Wszystkich graczy może być maksymalnie czterech (zarówno tych żywych jak i komputerowych). Celem każdego z nich jest przeżyć. Musi więc zabić bombami swoich przeciwników. No i to tyle. Kilka prostych zasad, a w multi jest się czym zachwycać :). Mimo upływu tych 15 lat dalej można czerpać radość z walki o przetrwanie. Jest jednak coś jeszcze co odróżnia Mega Blasta od zwykłego Dyna Blastera - bomby możemy nie tylko kłaść, ale też rzucać nimi nad murkami labiryntu. Bardzo ciekawe posunięcie.
Gracze komputerowi to jednak wielka pomyłka. Ja od razu polecam wyłączenie ich w opcjach. Co prawda nie są zupełnie bezmyślni, bo potrafią unikać ognia bomb, ale po kilku minutach można opracować na nich niezawodną taktykę. Łatwo jest ich wpuścić w pułapkę i zablokować bombami. Trochę szkoda, bo czasami w singlu też miło by było zagrać, a tak to do dobrej zabawy zostaje jedynie multiplayer. Nie lepiej jest jeśli chodzi o potwory biegające po planszach. Łażą byle gdzie, nie omijają bomb i mają głęboko w d**ie fakt, że stoją właśnie w zasięgu wybuchu. Po prostu chodzą. Niektóre z nich mogą przechodzić przez ściany, inne nie. Ich różnorodność nie jest duża, ogólnie to wolałbym, żeby ich w ogóle nie było, bo tylko niepotrzebnie przeszkadzają.
|
Labiryntów jest około 50. W przeciwieństwie do poprzedników Mega Blasta poziomy nie są generowane losowo. Jedynie są one losowo wybierane. Wg mnie jest to o wiele lepszym rozwiązaniem. Areny mają zawsze ten sam rozmiar, różnią się jedyne potworami i rozmieszczeniem murków. Losowo natomiast są generowane bonusy jakie możemy znaleźć pod murami.
Tych jest zresztą bardzo dużo. Są bonusy, które po prostu zwiększają siłę ognia naszych bomb oraz pozwalające rzucać większą ich ilość. Te dwa spotykane są najczęściej, ale poza nimi mamy jeszcze kilka innych, które mogą nam pomóc lub przeszkodzić. Dzięki nim możemy przechodzić przez ściany, przez bomby, stać się na chwilę nieśmiertelnym czy też zyskać maksymalnie dużą siłę rażenia bomb. Są też takie, które to spowalniają nasze ruchy, blokują możliwość rzucania bombami lub sprawiają, że nasza postać sama je wyrzuca cały czas (powstaje wtedy niezły chaos na planszy ^^). Znajdziek jest jeszcze sporo, ale nie będę ich wszystkich opisywać. Zostawię coś dla was, abyście mogli sami odkrywać co tam jeszcze na was czeka ;). Najlepsze jest jednak to, że nigdy nie wiemy na co trafimy, bo wszystkie mają tą samą ikonkę - znak zapytania. Wg mnie to dobrze, bo o wiele nudniej by było, gdybyśmy od razu wiedzieli jakiś bonus podnieść, a od jakiego trzymać się z daleka.
Grafika w grze jest bardzo słaba. Wszystkie grafiki są słabo wykonane i niedopracowane. Postacie i potwory to jakaś totalna porażka. Denerwuje też kolorystyka, która sprawia, że czasami ciężko jest się skoncentrować. Źle dopasowane kolory to jednak nie wszystko, animacje też są bardzo słabe. Starszy Dyna Blaster miał o wiele płynniejsze. Audio też nie zachwyca, muzyka w tle jest taka sobie, denerwujące okazują się okrzyki postaci w chwili śmierci. Wybuchy bomb i inne dźwięki też prezentują się słabo. Na szczęście po kilku chwilach w multiplayerze przestaje się na to wszystko zwracać uwagę :).
W opcjach mamy kilka opcji, ale mogło być ich więcej. Można zmieniać ilość graczy, kto ma nimi sterować, ile wymaganych jest zwycięstw oraz głośność muzyki. Co prawda wystarczy to, aby z gry czerpać radość przez wiele tygodni, czy nawet miesięcy, ale nikt by się chyba nie obraził, gdyby dodano coś jeszcze.
Z Mega Blastem spędziłem sporo miłych chwil. W trybie multi świetna zabawa jest gwarantowana. Gra wciąga wtedy bardziej niż Dyna Blaster, ale trochę pokpiony został tryb dla jednego gracza. Słaba oprawa nie przeszkadza i nikt na nią zbytniej uwagi nie będzie zwracać. Ogólnie jak na polski produkt, gra jest bardzo dobra. Polecam ją każdemu kto lubi z kolegami spędzić trochę czasu przy graniu.
Ocena: 6/10
| Plusy: |
Minusy: |
|
+ multiplayer! + sporo bonusów + niezła jak na polską grę |
- singleplayer - grafika i audio |
lukasz050792
|